loader image

Na gębę?
Czy taki kulturalny człowiek, którym niewątpliwie jesteś Drogi Subskrybencie, może wypowiadać słowo tak wulgarne jak „gęba”? Otóż może i wypowiada dosyć często bez żadnego związku z wysokością szczebla na drabinie społecznej lub korporacyjnej. Jak widać, wobec potrzeby dobrych epitetów wszyscy są równi.

W ostatnich dniach byłem wstrząśnięty przygodą negocjacyjną, którą przeżyłem za sprawą jednego z klientów – organizatora imprez. Jego pracownicy nie lubią redagować umów. Nie lubią też spierać się o kwestie prawne lub handlowe. Wolą po prostu coś zrobić. Na przykład – ustalić plan całego wieczoru. Omówić koncert, scenę, artystów. Wszystko ustalić telefonicznie, ewentualnie coś potwierdzić mailem. I jak to w życiu, kiedy wszystko idzie dobrze – wszyscy pamiętają wspaniały koncert, duże wpływy biletowe, mnóstwo ludzi.

Artyści już przyjechali, klienci czekają na ich wieczorny występ, technicy instalują aparaturę dźwiękową i świetlną. Wtem, niezapowiedzianie, przychodzi szef obiektu, na którym znajduje się scena, wozy techniczne. Szef, który jest jednocześnie właścicielem obiektu, oznajmia, że impreza jest nielegalna i z nim nikt nie ustalał szczegółów dzisiejszego wieczoru. Mówi, że wszyscy razem ze sprzętem mają się stąd natychmiast wynosić! Grozi wezwaniem policji, sankcjami wobec organizatora imprezy. Wywołuje tym szok i niedowierzanie ekipy organizatora, która przypomina szefowi obiektu, iż to on sam zgodził się na odstąpienie obiektu na tę imprezę. Szef żąda pokazania dokumentu, czegokolwiek, co potwierdzi rację organizatora imprezy.

Niestety, organizatorzy nie mają niczego – żadnych ustaleń na piśmie, żadnej umowy, zamówienia, czegokolwiek. Nie dlatego nie mają, że nie zabrali ze sobą z firmy. Oni po prostu żadnego dokumentu nie mają.

Wówczas rozpoczynają się trudne negocjacje. Z pozycji straconego. Po myśli właściciela obiektu. I pod jego dyktando.

Czy ktoś tutaj nadużywał „ustaleń na gębę”? Gęba to zjawisko w firmie, które tłumaczymy jako brak umowy. Więc jeśli uzgadniamy coś „na gębę” – nie bądźmy zaskoczeni, kiedy los zapragnie nas spoliczkować.

Umiejętność przewidywania jest przyczyną zwycięstw oświeconego księcia i mądrego dowódcy. Cecha ta odróżnia ich od zwykłych ludzi. – Sun Tzu „Sztuka wojny”

To przewidywanie, a nie wróżenie, jest przyczyną sukcesu. Jaka między nimi różnica? Otóż banalnie podstawowa – przewidywanie oparte jest na przesłankach, analizach, wnioskowaniu, spostrzeżeniach – pracy wykonanej w przygotowanie przyszłości. Wróżenie nie rozpoczyna się od niczego istotnego, no może poza uiszczeniem kilkuset złotych na rękę wróżbity.

To dzięki umiejętności przewidywania można nakreślić przebieg negocjacji, scenariusze ich zakończenia. Negocjator, który uzbroi się w takie zdolności jak planowanie, analiza, wnioskowanie – może działać skuteczniej. Nie będzie zaskoczony i nie będzie reagował na kolejne impulsy. Niestety, większość tak zwanych „zwykłych ludzi” działa bez przygotowania i nie wysila się na przewidywanie kolejnych kroków swoich kontrahentów biznesowych.

Nie bądź jednym z wielu, którzy nie przewidują. Nie licz na to, że potkniesz się o rozwiązanie, jeśli wcześniej uciekasz od analizy problemu. Przewidywanie to coś, co odróżni Ciebie od „zwykłych ludzi” i zwykłych negocjatorów.

Regulamin sklepu

 

Masz pytania?

 

- napisz

kontakt@negocjujzglowa.pl

- lub zadzwoń 533 963 133

Formularz kontaktowy

13 + 7 =

Zaprojektowane przez Alento